Strona główna  /  Turystyka  /  Makabryczne znalezisko w zamku Czocha – fakty i mity

Odkrywca z latarnią przemierza mroczne, kamienne wnętrza zamku Czocha, budując atmosferę tajemnicy i grozy.

Makabryczne znalezisko w zamku Czocha – fakty i mity

Turystyka

Wbrew tytułom sensacyjnych artykułów, w zamku Czocha nie odnaleziono żadnych ludzkich szczątków, a najbardziej elektryzującym odkryciem pozostają elementy wyposażenia z czasów II wojny światowej i techniczne dowody na istnienie nieznanych pomieszczeń. Tajemnica obiektu tkwi w splocie udokumentowanych faktów i narosłych przez dekady legend. O tym, co naprawdę kryją mury dolnośląskiej warowni, przeczytasz w dalszej części.

Co ujawniła cyfrowa replika zamku?

Przełom w badaniu zamkowych zagadek przyniósł projekt realizowany wspólnie przez dyrekcję obiektu, miesięcznik „Odkrywca” oraz Łużyckie Towarzystwo Historyczne Zamku Czocha. Do akcji wkroczyło sześć wyspecjalizowanych firm z branży geodezyjnej i fotogrametrycznej, wykorzystując równolegle dwie technologie. Skanowanie laserowe zapewniło precyzyjny pomiar geometrii, a naziemna i lotnicza fotogrametria zagwarantowała fotorealistyczne tekstury oraz odwzorowanie miejsc niedostępnych dla skanerów.

Prace terenowe rozpoczęły się 26 lipca i trwały zaledwie trzy dni. W tym czasie cztery skanery marki Faro wykonały 1379 skanów, z których uzyskano 36 miliardów punktów zajmujących łącznie 270 GB danych. Równolegle trzy drony oraz sześć lustrzanek cyfrowych zarejestrowało 20 tysięcy zdjęć. Obróbka tak ogromnego zbioru informacji przeciągnęła się na kilka miesięcy, a głównym wyzwaniem, oprócz złożonej geometrii budowli, okazała się konieczność pracy wśród nieustannie przepływających tłumów turystów.

Kluczowym rezultatem tych działań stał się niezwykle szczegółowy model 3D całego obiektu. Odwzorowuje on nie tylko bryłę zewnętrzną, ale i wszystkie dostępne pomieszczenia. Choć sama technologia nie pozwala prześwietlać murów, to analiza uzyskanego obrazu ujawniła szereg nieprawidłowości architektonicznych, które z dużym prawdopodobieństwem wskazują na istnienie zamurowanych przejść i nieodkrytych przestrzeni. Jedną z takich anomalii dostrzeżono już przy wejściu, tuż za recepcją.

Jak wykorzystano skanowanie laserowe?

Podstawą pomiaru była technologia LiDAR, która emituje wiązkę lasera i mierzy czas jej powrotu od przeszkody. Pozwala to na stworzenie chmury punktów o nieosiągalnej dla ręcznych pomiarów dokładności. W przypadku zamku Czocha skanery pracowały nieprzerwanie, rejestrując każdy detal kamieniarki, przebieg korytarzy i krzywizny sklepień. Uzyskane dane okazały się bezcenne do stworzenia precyzyjnych przekrojów budowli.

To właśnie na przekrojach uwidoczniła się jedna z największych zagadek. Najniższe znane pomieszczenie, czyli zamkowa winnica, znajduje się około dziesięciu metrów nad poziomem dziedzińca. Zdaniem ekspertów nikt nie posadowiłby tak potężnej warowni, nie tworząc pod nią rozległych piwnic. Zajęcie tylko niewielkiej części rzutu całego poziomu przez znane sale sugeruje, że pod stopami zwiedzających mogą kryć się kolejne kondygnacje, być może ta owiana legendą sala z przeszkloną podłogą i basenem.

Najniższa znana kondygnacja leży około 10 metrów nad gruntem, a jej powierzchnia stanowi tylko ułamek całego poziomu – to silna przesłanka za istnieniem niezbadanych piwnic pod dziedzińcem.

Rola fotogrametrii w dokumentowaniu niedostępnych miejsc

Równocześnie z laserowym skanowaniem postępowała akwizycja obrazu. Specjaliści wykorzystali drony do oblotu wież i stromych dachów, a lustrzankami fotografowali ciasne, nieoświetlone zakamarki, do których głowica skanera nie mogła zostać wprowadzona. To właśnie dzięki zestawieniu tysięcy zdjęć w programach typu Structure from Motion udało się nałożyć na model szkieletowy realistyczne tekstury.

Połączenie obu metod – skanowania i fotogrametrii – dało pełny obraz techniczny. Co istotne, analiza nałożonych tekstur pozwoliła badaczom dostrzec subtelne różnice w fakturze murów, odmienne fazy budowy oraz ślady dawnych otworów. Potwierdzono na przykład, że zamurowane schody w dolnej partii zamku prowadziły niegdyś do winiarni, a ich bieg ma lekkie zakrzywienie, wykonane z piaskowcowych bloków.

Które legendy obalono, a które zyskały potwierdzenie?

Jednym z najbardziej wyrazistych mitów krążących wśród turystów było istnienie zapadni pod królewskim łożem. Cyfrowy model rozwiał te domysły bez żadnych wątpliwości. Szczegółowe przekroje pokazały, że ewentualny mechanizm opuszczania musiałby prowadzić wprost do głównego holu reprezentacyjnego, co z punktu widzenia architektury i logiki obronnej było całkowicie pozbawione sensu. Geometria stropów wykluczyła tę konstrukcję.

Z kolei opowieści o nieznanych dolnych kondygnacjach otrzymały solidną podstawę techniczną. Wskazanie przez geodetów anomalii przestrzennych pod łazienką królewską czy w okolicy recepcji nadało urban legends charakter realnych hipotez badawczych. Piotr Kucznir z Łużyckiego Towarzystwa Historycznego nie ma wątpliwości, że słynna sala ze szklaną podłogą istniała naprawdę, choć jej dokładny wygląd i skala pozostają przedmiotem sporów – relacje świadków bywały bowiem podkolorowane emocjami.

Dodatkowym zaskoczeniem okazało się odkrycie zamurowanych przejść, które na zachowanych przedwojennych planach miały zupełnie inny przebieg. Na mapach wykreślono je jako proste tunele, podczas gdy w rzeczywistości kluczą, zmieniają kierunek i prowadzą w nieoczekiwane rejony budowli. To celowe działanie ostatniego właściciela, Ernsta Gütschowa, który stworzył w ten sposób labirynt mylący ewentualnych intruzów.

Co makabrycznego kryje historia zamku?

Określenie „makabryczne znalezisko” to w dużej mierze wytwór wyobraźni mediów. Nigdy nie natrafiono tu na zbiorowe mogiły ani ślady krwawych rytuałów. Prawdziwa groza zamku Czocha ma wymiar metafizyczny i materialny zarazem – to duchy przeszłości oraz militarne artefakty z czasów wojennej zawieruchy, które robią piorunujące wrażenie na odkrywcach. W 2016 roku grupa eksploracyjna natrafiła na zamurowany schowek na poddaszu, którego zawartość potwierdziła obecność zaawansowanych technologii III Rzeszy w tym rejonie.

W skrytce znajdowały się zakonserwowane mundury, książki techniczne oraz wojskowe pompy. Największą sensację wzbudził jednak kompletny aparat tlenowy i coś, co eksperci zidentyfikowali jako element silnika rakietowego samolotu myśliwskiego Messerschmitt Me 163 Komet. Chodziło konkretnie o turbinę od silnika produkcji zakładów Waltera. Był to pierwszy taki egzemplarz zachowany w polskich zbiorach i namacalny dowód na funkcjonowanie w sąsiedztwie zamku tajnych ośrodków badawczych Luftwaffe.

Samo istnienie podziemnych fabryk o kryptonimach „Eisenglanz” i „Türkis” w pobliżu Leśnej nie jest nowością dla historyków, ale znalezisko rzuciło na nie zupełnie nowe światło. Okazało się, że Ernst Gütschow, właściciel Czochy, nie tylko gościł w swoich włościach szkołę szyfrantów Abwehry. Istnieją poważne przesłanki, by sądzić, że udostępniał on zamkowe sale i lochy naukowcom pracującym nad rewolucyjnymi napędami odrzutowymi. Maszyna deszyfrująca czy elementy pocisków – te wątki wciąż czekają na pełne udokumentowanie.

Duchy i tragiczne wypadki

Makabryczny pierwiastek w historii zamku dostarczają również opowieści o duchach, których geneza zwykle wiąże się z wyjątkowo okrutnymi zdarzeniami. Najsłynniejszym spektakularnym przypadkiem jest tragiczny pogrzeb z czasów Hartwiga von Uechtritz. Kondukt żałobny, wchodząc na spróchniały most prowadzący do zamku, runął do suchej fosy. W katastrofie zginęło wielu dorosłych i sześcioro dzieci, a według legendy ich udręczone dusze wciąż błąkają się wokół mostu.

W Sali Marmurowej natomiast straszy duch dziecka zamurowanego za życia w wielkim, renesansowym kominku. Z kolei po dziedzińcu snuje się Biała Dama – Gertruda, siostra jednego z właścicieli, która sprowadziła na zamek husytów. Po odbiciu twierdzy brat skazał ją na śmierć, a od tamtej pory jej postać regularnie widywana jest w okolicach studni. Najbardziej niepokojące losy spotkały jednak żonę Christopha von Nostitz, wrzuconą do studni za rzekomą zdradę, choć para nie dzieliła nawet sypialni.

Kolekcjonerskie obsesje Ernsta Gütschowa

Osoba ostatniego przedwojennego właściciela to klucz do zrozumienia, skąd wzięła się warstwa narracyjna o „skarbach i makabrze”. Drezdeński potentat tytoniowy, marzący o tytule szlacheckim, od 1909 roku nie szczędził fortuny na całkowitą przebudowę obiektu. Nie tylko przywrócił mu historyczny blask, ale też dodał od siebie sieć przejść, piwnic i skrytek o łącznej powierzchni blisko 4000 metrów kwadratowych. Stworzył 19 punktów kontrolnych systemu wartowniczego i opatrzył ściany symboliką, która jak się niedawno okazało, wskazuje na silne związki z masonerią i iluminatami.

Gutschow był kolekcjonerem na granicy obsesji. Zachowane zdjęcia z epoki ukazują sale wypełnione bezcennymi dziełami sztuki, osobliwościami z całego świata i militariami. Gdy w 1945 roku uciekał przed frontem, podobno oświadczył służbie, że zwycięzcy znajdą jedynie niewielką część jego zbiorów. Biorąc pod uwagę, że do dziś zbadano mniej niż połowę podziemnych wejść i tylko ułamek piwnic, jego słowa nabierają złowieszczego wydźwięku.

Opuszczając zamek w 1945 roku, Ernst Gütschow powiedział służbie: „Oddajcie im wszystko, czego zażądają. I tak znajdą tylko niewielką część tego, co ukryłem”.

Jaką część tajemnic udało się już poznać?

Badacze zgodnie przyznają, że stan wiedzy o sekretach zamku Czocha jest zatrważająco niski. Piotr Kucznir, prywatnie szacuje, że odkryto zaledwie od 10 do 20% wszystkich ukrytych przestrzeni i artefaktów. Jego współpracownicy są w tej ocenie jeszcze bardziej sceptyczni i skłaniają się ku tej niższej wartości. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim przez dziesięciolecia po wojnie obiekt był Wojskowym Domem Wypoczynkowym, całkowicie zamkniętym dla cywilów. Wszelkie prace badawcze były tu wstrzymane, a wiele herbów słowiańskich zamalowano w obawie przed rzekomą niemieckością miejsca.

Dodatkowo sam Gutschow skutecznie zacierał ślady. Tworząc plany budynku, celowo wprowadzał na nie fałszywe informacje, a odkrywane obecnie przejścia nigdy nie wyglądają tak, jak sugerowałyby to archiwalne mapy. To powoduje, że postęp w badaniach jest dwukrokiem do przodu i jednym wstecz – każde nowe znalezisko często zmusza do rewizji wcześniejszych ustaleń. Mimo to tempo odkryć w ostatnich latach przyspieszyło, głównie dzięki prywatnym inicjatywom i zastosowaniu nowoczesnych technologii geodezyjnych, nieinwazyjnie badających strukturę murów.

W planach na najbliższy czas jest połączenie badań nieinwazyjnych, takich jak termowizja czy georadar, z późniejszymi, punktowymi odkrywkami inwazyjnymi. Rozpoczęcie prac uzależnione jest od uzyskania zgód konserwatorskich, ale według zapowiedzi zarządcy obiektu to tylko kwestia czasu. Sam trójwymiarowy model BIM posłuży nie tylko eksploratorom. Dyrekcja rozważa jego komercyjne użycie – od stworzenia gry komputerowej odwzorowującej zamek, po wirtualne spacery dla osób z całego świata.

Czy Zamek Czocha był planem filmowym o Harrym Potterze?

To jeden z najbardziej uporczywych mitów powtarzanych w przewodnikach i internecie. W rzeczywistości żadna część sagi o młodym czarodzieju nie była kręcona w murach Czochy. Legenda wzięła się stąd, że w latach 2014-2015 twierdza gościła międzynarodowe edycje LARP-ów (live action role-playing) osadzonych w uniwersum Harry’ego Pottera. Fani przez kilka dni wcielali się w uczniów szkoły magii, realizując rozbudowane scenariusze w autentycznej, średniowiecznej scenerii.

Entuzjazm uczestników był tak duży, że w 2015 roku zorganizowano nawet internetową zbiórkę pieniędzy na zakup zamku i oficjalne przemianowanie go na Hogwart. Inicjatywa nie powiodła się, a Czocha pozostała Czochą. Nie zmienia to faktu, że obiekt ma na swoim koncie udział w ponad trzydziestu produkcjach filmowych, z czego najbardziej dopasowaną tematycznie jest serial „Tajemnica twierdzy szyfrów” na podstawie prozy Bogusława Wołoszańskiego. Historyk ten twierdzi, że w czasie wojny stacjonowali tutaj kryptolodzy, którzy mogli zbudować maszynę deszyfrującą słynną „rybę miecz”.

Gabinet Osobliwości, stylizowany na przedwojenny Kunstkamer, do dziś oddaje klimat kolekcjonerskiej pasji Gütschowa i jest dowodem na to, że historia zamku broni się sama bez hollywoodzkich zapożyczeń. Zbiory, choć w dużej mierze utracone, w części zostały zrekonstruowane i pokazują eklektyczny, czasem niepokojący charakter dawnych właścicieli. Zwiedzający mogą na własne oczy zobaczyć, jak wyglądały pokoje pełne niezwykłych przedmiotów przywożonych z najdalszych zakątków świata.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy w zamku Czocha znaleziono ludzkie szczątki lub miejsca masowych pochówków?

Nie, badania nie potwierdziły obecności zbiorowych mogił ani śladów rytuałów; doniesienia o „makabrycznych znaleziskach” są w dużej mierze medialną sensacją.

Co ujawniła cyfrowa replika zamku powstała dzięki skanowaniu i fotogrametrii?

Model 3D odwzorował budowlę z dużą dokładnością i wskazał architektoniczne anomalie sugerujące istnienie zamurowanych przejść i nieodkrytych pomieszczeń.

Ile danych zebrano podczas prac i jakie technologie wykorzystano?

W ciągu trzech dni wykonano 1379 skanów i 20 tysięcy zdjęć, korzystając z LiDAR-u, skanerów Faro, dronów i lustrzanek, co dało 36 miliardów punktów i 270 GB danych.

Czy dowiedziono istnienia słynnej zapadni pod królewskim łożem?

Cyfrowe przekroje wykluczyły istnienie takiego mechanizmu, ponieważ jego trasa byłaby nielogiczna architektonicznie i prowadziłaby bezsensownie do głównego holu.

Czy legenda o sali ze szklaną podłogą ma podstawy w rzeczywistości?

Tak, eksperci uznają, że sala ze szklaną podłogą najprawdopodobniej rzeczywiście istniała, choć jej szczegóły i rozmiary pozostają sporne.

Jakie interesujące przedmioty znaleziono w zamurowanym schowku z 2016 roku?

Odkryto tam mundury, książki techniczne, pompy wojskowe oraz element turbiny silnika rakietowego Messerschmitt Me 163, wskazujący na działalność badawczą Luftwaffe.

Dlaczego do tej pory odkryto tak niewiele ukrytych przestrzeni i artefaktów?

Część powodów to długie zamknięcie obiektu przez wojsko, celowe zacieranie śladów przez Gütschowa oraz skomplikowane i mylące plany budynku, co opóźnia postęp badań.

Czy Zamek Czocha był plenerem filmowym do serii o Harrym Potterze?

Nie, żadne filmy z sagi Harry’ego Pottera nie kręcono w Czosze; mylne przekonanie powstało po organizacji LARP-ów osadzonych w tym uniwersum.

Redakcja halocieszyn.pl

Jesteśmy zespołem, który z pasją odkrywa edukację, turystykę i rozrywkę w naszym regionie. Chętnie dzielimy się wiedzą i ciekawostkami z czytelnikami, pokazując, że nawet złożone tematy mogą być proste i inspirujące. Razem odkrywajmy Cieszyn na nowo!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?